O wiedzo, prawa córko dni dawno minionych,
Która bystrym spojrzeniem zmieniasz wszelką istność!
Czemu w serce poety zatapiasz swe szpony
Jak sęp, którego skrzydłem twarda rzeczywistość?

Jakże cię mam pokochać, jak twą mądrość cenić,
Skoro w jego wędrówkach jesteś mu wędzidłem
I bronisz skarbów nieba, co w blaskach się mieni,
Choć już uniósł się w górę nieulękłym skrzydłem?

Tyś wszak Dianę wstrzymała w jej zuchwałej jeździe,
Tyś Dryjady wygnała z ich leśnej ochłody
Każąc szukać schronienia na szczęśliwej gwieździe!

Toś ty wdzięczne Najady wypłoszyła z wody,
Elfy z łąki zielonej, a mnie, niby pliszkę,
Z rozmarzenia w lipcowy dzień pod tamaryszkiem.

 

tłumaczenie: W. Lewik
źródło: poema.pl 

Podziel się! These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Facebook
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • LinkedIn
  • Reddit

Waszym zdaniem

Powered by Facebook Comments

Tagi: , , ,
Napisano w Poe Edgar Allan
Advertisement
Wasze głosowanie
   
Kontakt
Jeśli chcesz skontaktować się z nami w związku z:
- reklamą
- patronatem dla eventu
- treścią recenzji

wyślij mail na adres:
kontakt@szotyszociki.pl

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress

_________Uwaga!_________

Strona zawiera treści związane z alkoholem. Prosimy o podanie swojej daty urodzenia

- -