UWAGA: DLA OSÓB O MOCNYCH NERWACH

Ekipa szotyszociki.pl w dwuosobowym składzie przy wsparciu naszej dobrej przyjaciółki z Meksyku wybrała sie do Katolickiego Serca Polski na zaproszenie firmy J. A. Baczewski na degustacje 40% trunku wspomnianej firmy. Zaproszenie niezmiernie nas ucieszyło, ponieważ jako właściciele i założyciele portalu traktującego o tematyce wódki subiektywnie uważamy ów produkt za jeden z najlepszych. Degustacja miała odbyć się w lokalu La Hacienda. Spakowaliśmy więc walizki i wsiedliśmy do dumy narodu – PKP.

Flagowy przewoźnik kolejowy jak zwykle nie miał dla wszystkich miejsc siedzących, lekki wstyd nas ogarnął, ze musimy pokazywać przyjaciółce z Meksyku inny obraz naszego kraju niż chcieliśmy. Ale no risk no fun i nie poddawaliśmy się. Udało nam sie znaleźć prawie wolny przedział – prawie, bo zagospodarowany przez trzech przedstawicieli polskiej klasy robotniczej – co rozpoznaliśmy po twarzach, nagich torsach i woni samogonu wątpliwej jakości.

Postanowiliśmy jednak pokusić sie o miejsca siedzące, weszliśmy i grzecznie zapytaliśmy o możliwość dołączenia, nie mieli nic przeciwko. Panowie akurat dyskutowali na temat higieny i utrzymania skóry w należytym stanie:

- K***a, czemu mi skora odpada miedzy palcami?
-To grzybica.
-I co ja mam zrobić?
– Kup sobie taki lek angielski – 60zl stoi.

Przez pierwsza godzinę podroży nie przerywali dysputy i biesiady przy samogonie i babeczkach z bita śmietaną. Po tym czasie towarzysze podróży zdecydowali sie zapaść w objęcia Morfeusza. Niestety najtęższy spośród mężczyzn dał jasno do zrozumienia Mężczyznie-któremu-każda-flaszka-odbijała-się-na-twarzy, że nie będzie spał z alkoholikiem i ma sp… oddalić się w olimpijskim tępie. Tenże zrozumiał przekaz i postanowił zapalić w toalecie papierosa, może dwa, tudzież kilkanaście zastawiając po sobie dziwna atmosferę.

Twardo jednak pozostawaliśmy w towarzystwie naszych nowych przyjaciół. Wkrótce jednak głód nikotynowy dorwał najtęższego spośród mężczyzn, przebudził sie wiec niczym Godzilla z dna oceanu i ruszył w stronę jakże luksusowych toalet pociągowych. Powracając podzielił sie z kolega refleksja dotyczącą jakości usług sanitarnych PKP: „ten kibel ma taki zasys, że mało mie rąk nie urwało”. Nie możemy jednak rozwikłać zagadk, czy do owego wniosku doszedł organoleptycznie. Jeśli tak, to po co…?

Wkrótce weszli na tematy spożywcze, przedstawiając dwa rożne punkty widzenia na klasykę kultury kulinarnej – grzybobrania: ‚nie, nie. Tak żeby pójść do lasu na grzyby p********ć flaszkę to nie, ale lufkę, dwie to czemu niii?’ Zasłyszeliśmy również fragment rozmowy, który zainspirował nas do otwarcia wkrótce zakładki dotyczących zgubnych skutków spożywania dnia następnego: ‚nie k***a ja to tak pic nie mogę bo mnie potem j***e, ale wiesz – jak mnie j***e to tak konkretnie j***e i to tak przez 2 dni j***e’. Jak widać brak odpowiednich metod zapobiegania może być okrutny w skutkach i grozi zubożeniem języka.

Opowieści rożnych treści zagospodarowały nasz czas spędzony w pociągu aż do samej Częstochowy. Niezwłocznie udaliśmy sie do hotelu w celu obmycia sie z tego jakże kloacznego języka oraz woni, która przesiąkła nas na wskroś. Po uskutecznieniu higieny osobistej udaliśmy sie do lokalu La Hacienda.

Niestety jak pisał Andrzej Sapkowski çoś się kończy, coś się zaczyna’ musieliśmy rano zebrać manatki i udać się na dworzec celem zakupu biletu. Plan wcielonym w życie został i zgodnie z godziną wpisana na bilecie (ważne: 13:37) udaliśmy się na peron 1 tor również 1, by zaczekać na pociąg z Katowic do Warszawy Centralnej. Zdajemy sobie absolutnie sprawę, że są alkohole, od których się ślepnie, ale nie przypominamy sobie spożywania takowych. Jak wiec jest to możliwe, że tak olbrzymi pojazd jakim jest pociąg jest dla nas niemożliwym do zauważenia? Wysilając resztki wciąż żyjących własnych szarych komórek, korzystając z sherlockowskiej zdolności indukcji doszliśmy do wniosku ze wcale nie ma pociągu. 13:33,13:35,13:37 pociągu dalej nie widać. Skłoniło nas to do zasięgnięcia rady u pracowników PKP. Od nich tez uzyskaliśmy tajemna wiedze – pociąg odjechał o 13:27 o_O

No cóż, tatuś autora niniejszego tekstu jął mawiać ‚krzywo to śmiesznie’, ale żeby z pełną premedytacją wstawić na bilecie godzinę odjazdu późniejszą, to juz smuteczek nas ogarnął i śmiesznie nie było. Nie myśl sobie jednak Czytelniku, ze flagowy przewoźnik kolejowy pomógł nam rozwiązać sytuacje – pani kasjerka poczęstowała nas kretyńskim „oj, pomyliłam się” – co jak łatwo sie domyśleć nie rozwiało naszych problemów. Koniec końców zostaliśmy zmuszeni czekać na następny odjeżdżający w kierunku Warszawy pociąg. Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło – cala podróż zainspirowała nas do założenia kolejnej zakładki, która będzie opowiadać o naszych podróżach i przygodach jakie załoga szotyszociki.pl przeżyła budując niniejszy portal. Dlatego tez siedząc w pociągu w drodze powrotnej nie mogę sie nie zgodzić z myślą wieszcza narodu – ”podróże kształcą i ch*j!”

Podziel się! These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Facebook
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • LinkedIn
  • Reddit

Waszym zdaniem

Powered by Facebook Comments

Napisano w Podróże
Advertisement
Wasze głosowanie
   
Kontakt
Jeśli chcesz skontaktować się z nami w związku z:
- reklamą
- patronatem dla eventu
- treścią recenzji

wyślij mail na adres:
kontakt@szotyszociki.pl

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress

_________Uwaga!_________

Strona zawiera treści związane z alkoholem. Prosimy o podanie swojej daty urodzenia

- -